Do zabawy będzie nam potrzebna odrobina przestrzeni i kubki. Wiele osób pyta o kubki. No cóż doputy nie dostępne będą specjalne kubki do slalomu można użyć czegokolwiek. Mogą być to puszki po napojach o poj 0,33l (0,5l są za wysokie), połówki piłeczek tenisowych, pokrywki od dezodorantów lub farb czy plastikowe kubki turystyczne. Każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety, ale od czegoś trzeba zacząć. Powinny być to przedmioty w formie walca lub stożka o średnicy podstawy 8cm i wysokości ok. 10cm, wykonane raczej z miękkiego materiału. Oczywiście to nie apteka i korzystajmy z tego co mamy. Bardziej istotne pytanie, to jak je ustawić. Zgodnie z zasadami rozgrywania zawodów kubki rozstawione są w trzech równoległych rzędach oddalonych od siebie o 2 m po 20 kubków w każdym (ostatnio dodatkowe 10 szt).
Kubki w poszczególnych rzędach rozstawione są co 50cm, 80cm i 120 cm. Oczywiście nie ma co startować z baterią 60 kubów na powierzchni kortu tenisowego. W zupełności wystarczy 10 sztuk. Tylko w jakich odstępach je ustawić? 50 cm odradzam zdecydowanie, bo do pierwszego etapu nauki się nie nadaje. Najlepsze będą 120-ki. Obecnie w zawodach tor w tym rozstawie pełni rolę raczej pomocniczą i służy do wykonywania kilku specyficznych trików, ale do nauki będzie najlepszy. Choć wcale nie jest to oczywiste, bo paradoksalnie wiele rzeczy łatwiej jest zrobić na rozstawie 80cm, czy wręcz 50cm. Jednak przy nauce poruszania się bokiem jak np. w jednym z podstawowych trików jakim jest crazy 120-ki wymuszają poprawne wykonywanie tej sekwencji ruchów. Ten rozstaw ułatwi nam też ogólne “obycie” się z kubkami.
Na początek najzwyczajniej się pobawmy. Przejedźmy kilkakrotnie między naszym torem starając się nie przewracać kubków. Następnie przejdźmy do prostych krosów przodem. W krosie jedziemy na wprost krzyżując nogi co drugi kubek; czyli jeden kubek “bierzemy” między skrzyżowanymi nogami, a następny normalnie z rolkami równoległymi. Później spróbujmy opanować krosa prowadząc drugą nogą. Ostatecznie starajmy się zmieniać nogę prowadzącą w trakcie slalomu.
I tu zakończę, bo nie chcę wpaść w pułapkę opisywania kolejnych trików. Takie opisy nie prowadzą do niczego. Wszystkie podstawowe triki zamieścimy niebawem w tabelce wraz z linkami do filmów.
Uwaga nr 1
Od początku będziemy się zmagać z problemem prawo bądź lewo stronności - prawa bądź lewa część naszego ciała jest nam bardziej posłuszna. Używając terminologii rodem ze snowboardu każdy z nas jest “goofy” albo “regular” i nie zawsze idzie to w parze z naszą lewo, czy praworęcznością. W konsekwencji łatwiej będzie nam wykonywać triki w określoną stronę, czy określoną nogą. Mimo iż może to być trochę zniechęcające i pozornie spowalniać naukę starajmy się każdy nowy element opanować na obie strony. Ćwicząc w ten sposób od samego początku będzie nam dużo łatwiej uczyć się potem bardziej skomplikowanych trików.
Uwaga nr 2
Nie poświęcajmy całego treningu jednej ewolucji. Urozmaicajmy ćwiczenia. Jeśli staramy się opanować jakiś nowy element i mimo usilnych starań ponosimy klęskę nie katujmy się do upadłego. Spróbujmy następnego “podejścia” za parę minut lub za parę dni. Może reprezentuję trochę staroświecki pogląd, ale preferuję metodyczne opanowywanie poszczególnych etapów.
Uwaga nr 3
Oglądajmy dużo filmów, to kopalnia wiedzy o slalomie. Jednak nauka przez “przypatrzenie” jest trudna. W wielu wypadkach filmy są słabej jakości, trudno je zwolnić, a ujęcia są nie najlepsze. Częściej jednak nawet mając dobrej jakości materiał “poklatkowa” analiza sekwencji ruchów jest koszmarem. Mobilne gadżety jak palmtop, czy telefon są pewnym rozwiązaniem, ale nie ma to jak nauka z natury - podpatrywanie innych, czy wręcz zwrócenie się z prośbą o pomoc. Jeśli mamy taką możliwość uczmy się od innych.
Uwaga nr 4
Niezwykle pomocna jest kamera video. Możliwość obejrzenia własnych popisów pozwala na samoocenę i wprowadzenie korekt i poprawek. Nie chodzi o filmowanie się co tydzień i popadanie w samouwielbienie, ale o krytyczną ocenę własnych dokonań raz na jakiś czas.
Uwaga nr 5 – ostatnia
Mój ulubiony rodzaj treningu, czyli trening mentalny. Wiele osób przyprawia to o ironiczny uśmieszek i przyznać muszę, że faktycznie jest to dość zabawne, ale działa. O co chodzi? O przemyślenia i wyobraźnię. Nie będę się specjalnie rozwodził nad tą formą ćwiczeń. To dość indywidualna sprawa i każdy musi sam opracować swoją metodę. Gdy usiłujemy nauczyć się jakiego nowego elementu, zastanówmy się jak do tego się zabrać, wejdźmy w taki slalomowy “matrix”, potrenujmy w myślach. To bardzo pomaga.
Na pewno jest wiele dróg, którymi można podążać w nauce slalomu. Mimo opisania wielu trików, uznania ich za klasyczne wiele jest jeszcze do odkrycia. Życzę wszystkim wspaniałej zabawy. © gRRuby & gRuba