Kielce Trade Show Slalom Cup 2011

W sobotę 19 lutego 2011 roku zawodami Kielce Trade Show Slalom Cup rozpoczęliśmy nowy, drugi sezon cyklu Polish Slalom Series. Do Kielc przyjechała prawie cała czołówka ubiegłorocznej rywalizacji, w sumie wystartowało 9 zawodniczek i 20 zawodników.

 

 

Już wchodząc do hali widać było, że coś się zmieniło. Rozgrzewający się zawodnicy kręcili tricki niczym Team Korea na obozie kondycyjnym w Górach Świętokrzyskich ;) Pierwsze pojedynki potwierdziły, że przenosimy się na inny poziom rywalizacji, a sędziowie będą musieli szybko nauczyć się nazywać, liczyć i notować różne "seweny" i "nołajpery" itp.

U pań spośród 7 zawodniczek do finału awansowały z pierwszych miejsc w grupach półfinałowych: Żelka i Klaudia, z miejsc drugich natomiast zwyciężczyni PSS 2010 Lidia oraz Paulina.

Wyłoniwszy finalistki płynnie przeszliśmy do kwalifikacji panów. Choć wśród 18 zawodników zabrakło Karola triumfującego w ubiegłorocznej serii, obecni zadbali o to, aby sędziowie mieli co robić, a nieobecna publiczność czego żałować. Do finału zakwalifikowali się wygrywając grupy półfinałowe Misza i Tomek Mroczek, a z miejsc drugich awansowali Wodzu i Jawor. Finały zapowiadały się bardzo obiecująco, ale z konsumpcją musieliśmy poczekać na zakończenie rywalizacji w konkurencji szybkościowej.

Tu zarówno wśród pań jak i panów startowały w komplecie "pierwsze piątki" ubiegłorocznego rankingu, z Klaudią i Grzesiem Czajorem na czele, co wróżyło zaciętą walkę. Z apetytem zaostrzonym kwalifikacjami battle, czekaliśmy na czasy na światowym poziomie, lecz niestety nie doczekaliśmy się :( Nikt ze startujących sprinterów nie pojechał w czasie poniżej 6 sekund. Najprawdopodobniej jest to winna braku odpowiednich warunków do trenowania w sezonie zimowym, choć brak przegrody oddzielającej tory mógł też zrobić swoje. Najbliżej "piątki z przodu" była Ewelina Czapla, która w kwalifikacjach uzyskała czas 6,03s ! Był to najlepszy czas zawodów włączając panów, u których najszybszy był Misza z czasem 6,14s. BRAWO Ewelina!

W półfinałach oglądaliśmy pojedynki: Eweliny i Żelki oraz Klaudi i Lidii, z których zwycięsko wyszły Żelka i Klaudia. W emocjonującym pojedynku o trzecie miejsce triumfowała Ewelina, pozostawiając w pokonanym polu Lidię. Finał w dwóch biegach wygrała Żelka uzyskując w decydującym biegu czas 6,12s również lepszy niż najlepszy czas panów!

Do walki o "pudło" u panów stanęli: Grześ Czajor, Rafał Kniewski, Misza oraz Tomek Mroczek. W pierwszym półfinale Misza pokonał Rafała, który mimo choroby stawił zacięty opór. W drugim pojedynku Grześ potrzebował dwóch biegów do pokonania Tomka. W walce o trzecie miejsce zwyciężył Tomek, choć Rafał był naprawdę blisko. W finale obaj sprinterzy jeździli bardzo szybko obu zmierzono czasy poniżej 6 sekund, lecz po doliczeniu kar było znacznie ponad 6s. W trzecim decydującym biegu zawodnikom zmierzono ten sam czas 6,26s, jednak Grześ wypadł z rytmu przewracając 8 kubków, podczas gdy Misza zachował zimną krew i z jednym błędem triumfował w tej konkurencji.

I przyszedł w końcu czas na creme de la creme kieleckiego turnieju, czyli finały battle. Najpierw finał pocieszenia pań rozegrany między Eweliną, Jupi i Magdą. Zwyciężyła najbardziej doświadczona w tej grupie Ewelina, przed Magdą i najmłodszą w całej stawce Jupi.

 

Wielki finał rozpoczęła Żelka, wysoko zawieszając poprzeczkę swoim rywalkom, robiąc w czasie pierwszego przejazdu 7 x toe 7 ! Paulina zaatakowała kombinacją HTS-ów w przód i tył i noviper'em. Klaudia zademonstrowała bogatą kombinację tricków w parterze, choć może jeszcze dość wysoko wykonaną, ale niewątpliwie robiącą wrażenie. Jadąca jako ostatnia, broniąca tytułu sprzed roku, Lidia postawiła na wheeling, front christie i kaza-spin. Drugi przejazd Żelki to front i back wheeling oraz kilka noviper-ów zakończonych szybkim i precyzyjnym HTS-em. Paulina zademonstrowała siódemkę, następnie będące chyba jej specjalnością butterfly'e, a na koniec spiralę toe-wheeling (w stylu Rafała K.). Klaudia w drugim przejeździe po raz kolejny udowodniła, że cobrę wykonuje chyba najlepiej spośród polskich zawodniczek. Na sędziach wrażenie zrobiła zwłaszcza kombinacja front christie -> front cobra -> back cobra -> back christie (poziom zaiste światowy) oraz kazaczok ze zmianą kierunku uzupełniony kilkoma siódemkami. Drugi przejazd Lidii został wysoko oceniony przez sędziów, za płynność i różnorodność wykonywanych tricków. Lidia wykonała po dwie siódemki na przednim i tylnym kółku kilka HTS-ów i TTS-ów. W trzeciej rundzie zmęczenie dało znać o sobie i żadna z dziewcząt nie utrzymała poziomu z dwóch pierwszych rund. Żelka zawaliła back HTS-a, choć udowodniła w tej rundzie, iż heel 7 także potrafi zakręcić. Paulina straciła sporo czasu po upadku, lecz na koniec błysnęła kombinacją front wheeling -> cobra -> HTS. Klaudia miała nieudaną próbę switcha, a z trików wartych odnotowania zrobiła noviper na  4 kubkach i kilka wheelingów. Lidii kończącej 3 rundę „nie siadł" wheeling, za to zrobiła ładną front cobrę. Rundę best-trick w ocenie sędziów oraz pozostałych zawodników zdecydowanie wygrała Paulina demonstrując traveling chickenleg na kilkunastu kubeczkach. Żelka wykonała front toe wheeling z przejściem na drugi tor, Klaudia kaza-spin, a Lidia próbowała zrobić back toe wheeling. Z ogłoszeniem wyników sędziowie wstrzymali się do zakończenia rywalizacji panów.

 

 

Po małym finale panów, w którym zwyciężył Tomek Suwaj pokonując Grzecha, Piotra i Sebastiana, rozpoczęła się rywalizacja o podium. Jako pierwszy prezentował swoje umiejętności Misza wykonując na początek kilka nonoviper'ów,  siódemek, toe viperów, kończąc toe wheelingiem ze switch'em. Jadący następnie Tomek Mroczek zademonstrował back heel wheeling i toe vipery oraz wspaniale wykonany heel noviper. Zarówno Jawor jak i Wódz w swoich przejazdach wykonali wheelingi i klika siódemek. Misza w drugiej rundzie zrobił toe sewing-machine na 20 kubkach i choć jeszcze niedopracowane to robiące wrażenie. Tomek zademonstrował wspaniałą kontrolę robiąc back toe wheeling na 20 kubkach i przejechany bezbłędnie na 5 kubkach wheeling footgun. Jawor odpowiedział również back wheelingiem, do którego dodał ładnie wykonane spiny wokół jednego kubka w obu kierunkach. Drugą rundę zakończył Konrad pokazując, że spokojnie mógłby wrócić z Kielc do Rzeszowa jadąc na przednim kółku, przy okazji popijając herbatę z termosu. Trzecią rundę Misza zaczął bardzo chaotycznie chyba trochę bez planu, wracając na wysoki poziom dopiero w ostatnim tricku bardzo trudnym przejściu z novipera do back wheelingu. Nerwowy nastrój udzielił się Tomkowi, który również pojechał niedokładnie, wyraźnie poniżej poziomu z poprzednich rund, na uwagę zasługiwało jedynie kilka siódemek. Jawor zachował zimną krew jadąc spokojnie niezły freestyle, demonstrując przy tym kilka TTS-ów, moving swanów oraz front i back HTS-ów oraz odpowiadając Miszy swoją wersją toe-toe spinu w stylu KSJ. Wodzu wykonał w dobrym stylu back HTS-a i wykazując się zrozumieniem dla ducha battle swój przejazd zakończył, odpowiadając obu "miśkom", toe-toe spin'em. W rundzie best-trick chłopcy z Kętrzyna wykonali siódemki, Misza 5 Jawor 10. Chłopcy z Rzeszowa odpowiedzieli wheelingami, Tomek back heel wheelingiem na 19 kubkach, a Wodzu front toe wheelingiem na ... trudno to wszystko zliczyć ... około 40-stu.

 

 

Po finałach przyszedł czas na ogłoszenie wyników oraz rozdanie nagród ufundowanych przez Powerslide Polska. O ile w speed slalomie wszystko było już jasne, to wszyscy z niecierpliwością oczekiwali rozstrzygnięć w battle. U pań czwarte miejsce zajęła Lidia Wardzińska reprezentująca Seba Team Poland, trzecia była Paulina Czapla z Powerslide Polska, miejsce drugie zajęła Angelika Prucnal z Powerslide Polska, a w wielkim finale jednogłośną decyzją sędziów zwyciężyła KLAUDIA HARTMANIS z Seba Team Poland.

U panów tuż za podium był Konrad Tomaka z Powerslide Polska, na trzecim miejscu sklasyfikowano Michała Sulinowskiego z Seba Team Poland, miejsce drugie należało do Dawida Jaworskiego reprezentującego klub "Blue Bear" z Kętrzyna, a bezapelacyjnym zwycięzcą pierwszych tegorocznych zawodów PSS został, reprezentujący rzeszowską Szkółkę Rolkową "Wodzu", TOMEK MROCZEK.

Tak więc pierwsze zawody sezonu 2011 cyklu Polish Slalom Series mamy za sobą. Wysoki poziom rywalizacji świadczy o tym, że nie wszyscy spędzili zimę przysypani igliwiem w głębokiej norze. Miło było oglądać naszych rodzimych zawodników wykonujących tricki, które do niedawna można było podziwiać jedynie w wykonaniu światowej czołówki.

 

 

I na koniec jeszcze miła wiadomość. Mając na uwadze coraz wyższy poziom freestyle slalomu w naszym kraju i wzorową organizację naszej serii, WSSA postanowiło, że wszystkie zawody zaliczane do PSS, będą w tym roku miały rangę local event, czyli 100 pkt-ów do rankingu WSSA za zajęcie pierwszego miejsca.

 

Do zobaczenia na kolejnych zawodach PSS.

Krzyk

Powered by BlogEngine.NET 2.5.0.5

Copyright © 2005-2012 JaNaRolki.pl, All rights reserved.

 

Calendar

<<  maj 2012  >>
powtśrczpisoni
30123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031123
45678910

View posts in large calendar
 

WorldSlalomSeries

WSSA